sobota, 11 września 2010

Uzależnienia i nawyki

Dziś uświadomiłam sobie,że jestem uzależniona od 4 rzeczy!(A może jest ich więcej?)


Myślę,ze każdy z nas ma jakieś swoje uzależnienia,te dobre i być może te złe.A jeśli nie uzależnienia to dziwne nawyki,które mogą być niezwykle interesujące.

Chciałam się podzielić z wami moimi i liczę,że wy też się podzielicie swoimi uzależnieniami na swoim blogu lub u mnie w komentarzach.


Od czego tu zacząć...?

Na pierwszy ogień - papieroski:)Chyba największy nałóg naszego społeczństwa obok alkoholu.

zdjęcie z sieci

No nie powiem ,mają coś w sobie.Można się zachwycać szczególnie jeśli paliło się tak jak na zdjęciu ponizej.Ten gest,sposób trzymania w palcach,tego nawt zazdroszczę.




A nade wszystko zachwycające są akcesoria dla palaczy.Niezwykłe papierośnice,zapalniczki,rodzaje tytoniu,pudełka...szczególnie te stare ,vintage.Co powiecie na fajki i cygara! Dla mnie fantastyczne,zawsze facet palący w ten sposób mnie fascynował.Krył w sobie jakąś tajemnicę i intrygował.
Pamiętam jako dziecko u mojego taty fajkę i szklane lufki do papierosów.Palił długo,oj długo razem z dziadkiem. Ciekawa jestem czy znajdzie się wśród was ktoś ,kto nie próbował choć raz jak smakuje papieros?


Ja spróbowałam jak miałam z 6 lat może.A było to tak: bardzo mnie ten papierosik interesował i strasznie ciekawił.Patrzyłam ukradkiem na dziadka i tatę jak dopalają swoje i gdzie zostawiają niedopałki.I jak nikt nie patrzył podkradałam niedopałek i próbowałam...straszne powiecie,oj tak.W końcu dziadek przylukał i postanowił dać mi spróbować.Jak się zaciągnęlam tak nie mogłam przestać kasłać.Od tego czasu nie palę:) Choć był wyjątek,ale o tym później.

Chciałam koniecznie aby mój tata rzucił palenie i posuwałam sie do różnych podstępów.
Wydłubywałam tytoń z papierka,pakowałam do środka kulki z plasteliny albo wkładałam zapałkę...Niestety palacz był nieugięty.
Przyszedł jednak moment,kedy mój tato postanowił sam rzucić i zrobil to z dnia na dzień! I jest z siebie dumny.


A ja jeszcze w swoim życiu kilka razy sie zaciągnelam ,kiedy to dołka miałam i stwierdziłam ,że mnie to nie kręci.Ten zapach,który przesiąka moje włosy skutecznie mnie odżuca.I jestem strasznym teraz wrogiem osób,które palą w towarzystwie,na przystankach,w pociągach idąc ulicą,w pracy ,nie robiąc sobie z tego nic!! Nie mówiąc o ciężarnych mamusiach,które zatruwają swoje maleństwa.I szlag mnie trafia jak nic! Bierni palacze powinni dostawać odszkodowania za utratę zdrowia.

Do tego nigdy nie pocałuję się z popielniczką:) I ten nałóg na szczęście mnie nie dotyczy.

Niektórzy twierdzą ,że wszystkiego w życiu powinno sie spróbować.Ja nigdy nie spróbuję narkotyków i nikt mnie do nich nie namówi,choć nie raz była okazja już w szkole średniej.Tak to w świadku artystycznym czasem bywa.Nie wnikałam skąd mieli.


Eksperymenty z prochami ,dopalaczami modnymi teraz wśród młodzieży,przerażają!
Boję sie już o moje dzieci jak zaczna chodzić do szkoły i spotkają się zapewne z niejednym.




Alkohol jest przyzwoleniem już od dziecka.Tradycja picia u nas na wszelkie okazje jest tak silna,że chyba nikt nie wyobraża sobie np.wesela bez jakiegokolwiek trunku.Ja dałam taką propozycję u mnie,ale nie muszę chyba opisywac jaka była reakcja rodziny i znajomych:)
Wódki nie znoszę i nie piję.Winko i piwko od czasu do czasu,czemu nie:) I znowu napiszę o ludziach którzy nie rozumieją słowa odmowy.Nie trawię ,kiedy ktoś mnie nachalnie namawia do wypicia kieliszka!!
Tyle o złych uzależnieniach,a teraz o tych całkiem miłych:)

A do nich należy:




Słonecznik.Świeżutki,zerwany prosto z pola! No nie mogę się powstrzymać,jak zacznę to łuskam dotąd az zobaczę pusty środek.Jak wpadnę w trans to zjadam hurtem takie ilości,ze mam całe czarne pazury i usta.Nic się wtedy nie liczy,odrywam się od kazdego zajęcia,aby tylko poskubać.





zdjęcie z sieci




Czereśnie.Kolejny nałóg od którego nie mogę sie powstrzymać.Każdą zakupioną ilość zjadam od ręki.I choć boli mnie już brzuch nie oprę się tym czerwonym,soczystym,mięsistym kuleczkom.

I kolejny,którego czas się właśnie zaczyna:)mmmmm..
Orzeszki włoskie!

Oczywiście tylko świeżutkie prosto spod drzewa,obrane ze skórki.Dziś nazbierałam małą garstkę i chciałam cichaczem przed domownikami schrupać sobie.Ale nakryły mnie koty potwory i za nic nie dały spokojnie rozłupać mojego przysmaku.
Wciskały się na kamień i wskakiwały mi na plecy,ranyy co za kociska!! Musiałam zmykać czym pędzej do domu...a w domu dwa kolejne potworki: mały i duży.I tak zostały mi tylko okruszki,bo moje latorośle też wpadły w nałóg...czy to dziedziczne?!!
Muszę inną skrytkę znaleźć na podjadanie:)



A i jeszcze :obok wafelka grześka nie przejdę obojętnie.
Co do nawyków ,to muszę przeczytać,a przynajmniej przekartkować każdą nową gazetę,która wpadnie mi w ręce.Uzależnienie od prasy wzięło się od czasów szkoły średniej.Codziennie musiałam przesiadywać na dworcu czekając na pociąg.Więc oprócz książek kupywałam zawsze jakąś gazetę.I tak dzień po dniu,przeliczyć ile ja kasy na to wydałam....
Jak mąż robi zakupy i wnosi wszystko do domu,to ja wypatruję gazetki,nawt program tv wystarczy.I mrożonki muszą poczekać,bo ja koniecznie gazetę muszę zobaczyć.To nałóg jak nic.
Nawet do toalety idąc musowo musi być zabrane coś do czytania! Jak nic nie mam wyczytuje wszystkie etykiety z proszków,kremów,szamponów,co jest pod ręką:)To już jest chore.
To tyle o mnie.Kto coś doda od siebie? Chętnie poczytam.

12 komentarzy:

blog niedzielny pisze...

no wlasnie sie zastanawiam nad swoimi slabosciami,chyba orzechy wloskie luskane z rodzynkami,podjadam bardzo chetnie jak czuje ze mi potrzebne male co nieco,nie cierpie gotowac,moglabym miec z przyjemnoscia gosposie,uwielbiam spokoj i za nic w siecie nie chcialbym zeby to sie zmienilo i to chyba moja najwieksza slabosc :)

artambrozja pisze...

Moje nawyki - nałogi , kochana Gosiu podobnie jak u Ciebie - te wstrętne papierochy i orzechy włoskie :))))
Dalej książki , a dokładniej 'obwąchanie'i przekartkowanie każdej która wpadnie mi w ręce.
I jeszcze jeden 'nawyk', raz na jakiś czas urządzam sobie wieczór wspomnień - przeglądam stare rodzinne zdjęcia , wspominam.... najczęściej taki wieczór kończy się łzami, które mają zbawienny wpływ na mnie - dają siłe na jutro, na przyszłość ...

Peninia pisze...

Och te nałogi...mam ich wiele jedne przyjemne drugie mniej ale wszystkie moje ;))
Mam słabośc do orzechów i słoneczników,arbuzów...zbieractwa książek, rozwiązywania krzyżówek i kupowania wszelkiego rodzaju papierków,szkicowników,notesów,pisadeł,kredek,farb...i tworzenia.
Moim nałogiem jest również to komputerowe urządzenie... :))

lejdik pisze...

Moje nałogi:
- Papierosy- uwiellbiam, możecie się oburzać, mnie papierosy po prostu smakują;))
- Książki, od dobrej książki nie odwlecze mnie nawet swąd przypalonego obiadu;))
- Internet, moje uzależnienie od niego trwa już naprawdę wiele lat
- Dłubalnictwo ręczne- uwiellbiam sobie hand-madować;:D
- więcej grzechów nie pamiętam, jak sobie przypomnę to zamelduję!
-aaa- TVN24 i nevsy z kraju i ze świata!!

Nadiart pisze...

Chwała bogu od papierosów odeszłam i nie żałuje, chociaż strasznie lubiłam palić
ale pozostało tyle pięknych nałogów
- na pierwszym miejscu to chyba bym podała leżenie w łóżku - gdzie robię wszystko - od dziergania na drutach i szydełku, czatowania, czytania, jedzenia, no i spania rzecz jasna :)
- no i wszystkie nałogi mi w tym łóżku zmieścili się
- smaki mi się z sezonom zmieniają się ale faworyty to słonecznik i lody :P

Joasiunia:) pisze...

O przepraszam-ja nigdy w życiu nie paliłam i nie zamierzam: Takie jest moje postanowienie i żeby mi kto słono zapłacił to mnie nie namówi ot co!:) Więc Bogu dzięki u mnie ten problem to nie problem:D

Alkohol-lubię,ale nie muszę:) Jednak na weselu jakoś dziwnie byłoby nie pić:) Ale taka nasza polska mentalność;)

Ty masz z czereśniami,że jesz do cna a ja truskawki:D Ile się zmieści! A potem śmigam do WC co 5 minut:D

No i jaki jeszcze nałóg? Głównie chyba komputer, Wizaż i blogowanie... Oj zżera mi to czasu zżera;)

Pozdrawiam:)

A propo orzechów to też je lubię:) Te młodziutkie. Tylko nie mam cierpliwości do obskórkowania ich:D

A słonecznik-hehe kocham:D W tym roku niestety nie zasadziliśmy i nie mam ani jednego:(

Justyna pisze...

Nawyki, uzależnienia, ciekawy temat Gosiu, myśle,że to cecha charakterystyczna każdego zwierzęcia:) A wracając do moich, jest ich troszkę:prasa-Zierciadło oraz magazyny wnętrzarskie;książki-kryminały,powieści biograficzne;czystość-pedatyzm, nawet w ogrodzie:(;herbata zielona-piję ją litrami każdego dnia; przedmioty, które kojarzą mi się z la France, buty; gorzka czekolada;maliny-uwielbiam; gadulstwo:)Pewnie mam jeszcze coś w zanadrzu:)Całuję Gosienko:)
P.S. A co do les cigarettes, nigdy nie paliłam:)

Migoshia pisze...

Miło poczytać o cudzych słabościach ;)

ja papierosów nie cierpię (od małego zapach dymu doprowadzał mnie do szału), więc to uzależnienie mam z głowy, ale rekompensuje mi to kawa 0 bez filiżanki kawy, podanej do łóżka - NIE WSTAJĘ!

łączę się z Tobą w uzależnieniu od słonecznika (oprócz nieodrywania się do końca dochodzi jeszcze tempo łuskania, miarowy ruch ręki podobno tylko zostawia smugę w powietrzu),

czereśnie zaś to jest to, co UWIELBIAM, zjem każdą ilość, poniżej kilograma naraz nie schodzę, ponieważ nienawidzę robaków przestałam zaglądać do czereśni, żeby sobie nie psuć apetytu (pewnego roku to zrobiłam i koniec był z jedzeniem, od tej pory nie zaglądam),

orzechy włoskie, świeżutkie, z łatwo schodzącą skórką to coś, za co się oddam bez zastanowienia,

czytanie to nałóg odkąd pamiętam, czytałam i czytam zawsze, do tego stopnia, że kiedyś siedząc unieruchomiona w pewnej potrzebie, a bez zabezpieczenia sobie wcześniej lektury, czytałam opakowanie papieru toaletowego(kto jeszcze pamięta te czasy, papierowa obwoluta z nadrukiem),

przeglądanie zdjęć (kiedyś w albumach, teraz w folderach) to też moja wielka namiętność,

no i internet... oczywiście, czarowna kraina, z której trudno mi zawsze znaleźć wyjście

więcej grzechów nie pamiętam, ale nie znaczy to, że ich nie ma.

Odróżniam te uzależnienia od popularnych ostatnio "lubień", bo one nieraz dezorganizują życie, np. spóźniam się, bo nie mogę skończyć

pozdrawiam serdecznie wszystkie podobnie (lub inaczej) uzależnione
;)))

Joasia pisze...

Wpadłam tu pierwszy raz, ale już widzę ze nie ostatni. Przypomniałaś mi dawno nie kosztowane smaki Ach, te czereśnie. Kobieto! Ale pięknie rysujesz! No i teraz muszę przejrzec twojego bloga od początku do końca. Cieszę się, że tu trafiłam. Pozdrawiam

Jolanna pisze...

Orzechy włoskie i laskowe, czereśnie i arbuzy, słonecznik świeży i prażony. Papierosów nie palę - byłam biernym palaczem ponad 20 lat i mi wystarczy (moi rodzice mnie "podwędzali" i wszystko śmierdziało papierosami - to wystarczyło abym miała dosyć)Poza tym mój nałóg to komputer i słodycze, bez nich nie wytrzymam długo!
Buziaki

plastelle pisze...

Hmmm...dla mnie bez słodkości to dzień stracony - jestem łasuch i już czego po mnie na szczęście nie widać . królisia i grzybowe rycinki urocze

gosiulaart pisze...

Dziękuję,że zechciałyście sie ze mną podzielić swoimi slabościami:)
Miło poczytać i poznać was bliżej.Jeszcze niektóre słabości,które wymieniłyście też bym wybrała.
Witam nowe osoby w moich progach,bardzo mi miło:)Rozgośćcie sie na dłużej.